Środa
(dzień trzydziesty trzeci)
Mieliśmy dość zajęty weekend i nasz zaplanowany wypad do ELSKI w Rivierze niestety nie wypalił :(
Co trzeba koniecznie nadrobić, bo już nie mogę się doczekać koszulki z Zakład że 3miasto, a Pajdzia chyba się skusi na nowe Kalefixy.
Kilka rodzinnych imprezek się zabrało do ogarnięcia, Edka mogła poświęcić się ulubionemu zajęciu, czyli wybieraniu prezentów, z czego P. była niezwykle zadowolona (co można wywnioskować po minie ‘typowej Pajdy’):
Ustąpiłyśmy miejsca Pani w autobusie, za co wdzięczna Pani dała nam cuksa <3
W niedzielę Pajd robiła zdjęcia na dziecięcych urodzinkach:
Edka zabiła swoje HTC :(
Krzysia złapało jakieś okropne choróbsko (podejrzewamy z P, że to suchoty) i nie wychodzi z domu, zastosowaliśmy domową terapię cytryną, imbirem i miodem <3
Możliwe, że choroba jest wywołana kolejnym wyjazdem służbowym z Mateuszem do Warszawki (tak, wszyscy się zgodziliśmy, że to Ty zaraziłeś Krzysia, więc nie zrzucaj winy na Urszulkę). Poza tym jesteśmy z Pajdzią bardzo smutne, że kolejny raz nie przywieźli nam żadnego suweniru ze stolicy :(
Dziś odkryłam, że mamy pod domem Oriental Market, w którym można znaleźć niezłe cudeńka, jak np naturalna woda kokosowa. Ten cudowny napój ma poziom elektrolitów niemal identyczny jak w naszej krwi! Jako naturalny izotonik jest idealny dla osób przemęczonych, narażonych na stres i oczywiście aktywnych fizycznie. Często stosowana przez nas przed/po ciężkiej nocy <3 Za wiera tylko 18 kcal w 100ml, BTW 0/0/4,5
Szykujemy posty o naszych przykładowych treningach, więc bądźcie czujni ;)
Edka










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz