Wtorek
(dzień siedemdziesiąty trzeci)
Nasza dłuższa nieobecność tutaj wynika w sumie z kilku spraw. Ostatnio mieliśmy tyle pracy, że siedzieliśmy w biurze do rana do bardzo późna. Edkowe HTC jak widzieliście umarło (na szczęście w telefonowym szpitalu je naprawili), a P. i K. nie nadają się na naczelnych fotografów. Możliwe, że ostateczny powód jest taki, że Pajda od miesiąca zmusza mnie do półgodzinnego kardio na treningu, więc jak wychodzimy z siłowni to mam po prostu nadzieję, że gdzieś tam na dole są moje nogi….
Tak bardzo nie cierpię mycia naczyń, u nas jest ich taka masa, codzienne gotowanie sprawia, że mnóstwo czasu spędzamy na sprzątaniu kuchni.
W każdym razie, jeśli znacie kogoś, kto chciałby przeżyć przygodę bycia poddanym w stylu 50 Twarzy Grey’a, z kuchnią i zmywakiem w roli głównej, z gadżetami typu gąbka, druciak, a nawet płyn do mycia naczyń o zapachu zielone jabłuszko, to my bardzo chętnie takie fantazje spełnimy :)
Koniec tłumaczeń, zobaczcie co robiliśmy przez ostatni miesiąc:
Krzyś był na wycieczce we Wrocławiu z Ulą i Asią
Edka i Pajda zrobiły pierwsze sushi
Zrobiłyśmy planszówkową domówkę w Tany w Lany
Krzyś i Edka pięknie zrobili wiosenne porządki
Kibicowaliśmy Marcinowi, który brał udział w Runmageddon Rekrut, wszyscy jesteśmy tak podjarani atmosferą, która tam panuje, że chcemy wystartować w lipcu w Warszawie.
Zakochaliśmy się z cydrze gruszkowym <3
Pajdzia zaliczyła pierwsze opalanie
Krzyś podróżował do Warszawy i trochę rowerowo lokalnie
Ogólnie, na razie szykujemy się na bieg 9.maja w Gdyni, namawiamy znajomych, bo razem raźniej :)
Jutro wrzucę przepis na pyszną, pikantną zupę z soczewicy z kurczakiem, stay tuned!
Mamy nadzieję, że gotujecie pyszności i dajecie z siebie wszystko na treningach, lato nadchodzi <3
Buziaki,
Edka





























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz