(dzień szesnasty)
Jest tak wspaniale, gdy po piątku możesz spać całą sobotę, a w prezencie dostajesz jeszcze kolejny wolny dzień - niedzielę. Sobota upłynęła nam na odsypianiu i sprzątaniu po parapetówce (za którą bardzo bardzo dziękujemy, jesteście najlepsi ;* ).
Za to niedziela była całkiem przyjemna, odwiedziła nas Natalia i dała Pajdzi nieco spóźniony
urodzinowy prezent:
Potem na szczęście mogliśmy się wszyscy rozejść w swoje strony (ile czasu można razem wytrzymać?). Pajd pojechała z Natalią na Ergo Arenę, mecz Lotos Trefl Gdańsk - Jastrzębski Węgiel.
Krzyś wybrał się na przejażdżkę rowerową (w końcu przywiózł rower do Sopotu):
A Edka wybrała się za zakupy z Krystianem, w poszukiwaniu dresu:
Wieczorem zdążyliśmy jeszcze przygotować lunchboxy na następny dzień (kurczak forever <3) i wybrać się do kina na 'wiadomo jaki film'. Trochę nam się podobał, trochę nie, nie będziemy recenzować ani streszczać ;)
Udanego tygodnia!
Edka











test
OdpowiedzUsuń