10 lutego 2015

Przystanek Sopot

Sobota
(dzień pierwszy)


Wprowadziliśmy się!
Nasz mały Przystanek Sopot. Skubany Krzyś, rozpakowywanie zajęło mu może pół godziny. Wnoszenie moich palet i skręcanie mebli zajęło pół dnia. Dobrze, że mamy potrafią wyczyścić wszystko, czego nie da się wyczyścić i nasza mama ogarnęła kuchnię <3 Wszystkie używane, okropne garnki, patelnie, deski poszły do spiżarni. I kwiatki. Zasłony też. Bo zasłaniały widok na Sopot.


Przystanek Sopot



Zasłyszałam śmieszną rozmowę Pajdzi i Krzysia na temat piecyka gazowego. K. był zdania, że trzeba zmniejszyć temperaturę wody, bo za bardzo się grzeje i się marnuje. Na co P. odpowiedziała, że grzeje się tylko tyle, ile zużywamy. Ożywiona rozmowa wraz przewracaniem oczami trwała kilka minut, oczywiście nie doszli do porozumienia. Może dlatego, że żadne z nich nie zna się na piecykach gazowych.


Przystanek Sopot



Wieczorem chrzest mieszkania, urodzinowe przyjęcie naszego przyjaciela Krystiana. Zobaczymy na ile wrażliwi są sąsiedzi. Jak będzie za głośno to pewnie wyjdziemy na Sopot.



PS


Jakby ktoś nam powiedział pół roku temu, że będziemy mieszkać w sopockiej kamiennicy z widokiem na morze... no cóż, nie trzeba kończyć.



Edka


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz