14 lutego 2015

Nieogarnięcie poranne

Poniedziałek
(dzień dziesiąty)


Budzik 6:47, podniosłam się 7:06. cztery minuty później byłam już ubrana, biegnę szybko do łazienki ogarnąć włosy. ZAJĘTA. No tak. Pajdzia w kuchni wstawiła już ekspres przelewowy i boska, czarna kawa sączy się powoli do dzbanka. I ten zapach, w końcu można się obudzić. Kochana P, wstała rano, mimo, że ma egzamin dopiero na 11:00. Mija 5 minut. Łazienka wciąż zajęta. 10 min - okej, podgrzeję w tym czasie wczorajszego omleta, pół-śniadanie nawet niezłe. 7:25, dobra Krzysiu, wypad z łazienki, bo bez ogarnięcia grzywki nie ruszę z make-upem, a czasu coraz mniej. Może spakuję w tym czasie rzeczy na siłkę. I coś na drugi i trzeci posiłek, w końcu w domu będę dopiero popołudniu. 7:30 łazienka się zwolniła, ale już mogę być prawie pewna, że się spóźnimy. Do pracy piechotą idziemy przynajmniej 15min. Grzywka, najszybszy make up świata, zęby, buty, juhu wyszliśmy. Na miejscu byliśmy 8:02, nie tak źle, ale chyba się przyda jakiś poranno-łazienkowy grafik.


Sms do Pajdzi “zrobisz w końcu to pranie, które odkładamy od środy?” “Pewnie, jak zdążę, jak nie, to po egzaminie” (AHA, czyli nie ma szansy, że to dziś zrobi).


W pośpiechu kupiłam pierwszy lepszy brązowy ryż, niestety okazało się, że trzeba by było go gotować 40min…. No cóż, szybka wiadomość do Krzysia “O której wracasz? Bo zżarłyśmy twój ryż”.


18:10, K. wrócił po treningu i gotuje obiad.
K: Jak ja nienawidzę wykrajać tej zjebanej żyłki ze środka kurczaka…
E: YYyy po co ją wykrajasz?
K: No a nie przeszkadza Wam ona?
E: Nie.
K: Super, to pewnie robię to z czego Basia się nabija, jak Damian przygotowuje kurczaka. O której będzie Pajda?
E: No nie wiem, zaraz, a co?
K: Bo chciałem, żeby mi brokuły ugotowała, ona robi najlepsze.


Jeszcze Wam pokażę dzieło Krzysia:




<3



Edka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz