14 lutego 2015

Spatif, Spotify

Niedziela
(dzień dziewiąty)


Wczoraj, gdy pogodziłam się już z perspektywą smutnego, spokojnego sobotniego wieczoru (K.był już umówiony z Asią na film, a Pajd chciała się wyspać) napisała do nas Ania. Jedna z naszych ulubionych koleżanek, prawdopodobnie najbardziej uśmiechnięta i wesoła osoba jaką znam (może poza K.). Oglądaliśmy polski film “Karuzela”, grało w nim mnóstwo aktorów z polskich seriali i tylko dzięki temu ich rozróżnialiśmy (to prokurator z “Prawa Agaty”, a to bratanek Tomka z “M jak Miłość”). Już po pierwszej scenie było wiadomo, co się dalej wydarzy. Jak to kiedyś powiedziała Bożenka, czasem nie chodzi o to, żeby film zaskakiwał zwrotami akcji, ale żebyśmy dokładnie wiedzieli co się wydarzy, czekając do samego końca, żeby dowiedzieć się jak. (Bożenko, zacytowałam cię). Ania chciała iść do Spatifu (według Krzysia Spotify).


Spatif, Spotify



Pajdzia poszła spać o 20:30, dlatego ominęła ją:
  • “Karuzela”,
  • piwo kokosowe,
  • pijana Asia
  • szoty cynamonowe w Mewie,
  • panowie w Spatifie, proponujący Krzysiowi ładną sumkę za pewnie usługi,
  • zapiekanki z szynką,
  • sałatka z pomarańczami o 4 nad ranem.


Za to wstała raniutko, wszystko za nas posprzątała i zrobiła kawę. KOCHANA. Oby jeszcze zrobiła pranie.


Telewizor jest na razie jedynie u Krzysia. Gdy chciałam dołączyć do “P&K dzień oglądania sportowych eventów” zastałam Krzysia smacznie śpiącego pod swoim czerwonym kocykiem. Pajda dzielnie się trzymała. Ja zasnęłam po trzecim secie (Bielsko-Biała 2:1 Dąbrowa Górnicza). Tacy z nas kibice. Krzyś ma już niezłą kolekcję butelek po wodzie w swoim pokoju.


P: Chodźmy do kina.
Wchodzi K: Idziemy dziś do kina?


Aha, czyli już o tym gadali na fb.


E: Oks, a na co?
P: Carte Blanche?
K: Ale do Heliosa, bo tam mamy wejściówki
P: Ej, to za daleko, trzeba jechać SKM i jeszcze iść
E: Mi się nie chce tak daleko
K: Ale w Sopocie są droższe bilety.




Tak więc zostaliśmy w domu.


Edka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz