Wtorek
(dzień jedenasty)
Chyba będzie trzeba przed parapetówką uprzedzić gości o stanie naszej klatki schodowej, bo inaczej możliwe, że znajdą się bohaterki, które przyjdą w szpilkach albo podobnych dziwnych butach. Mogą utknąć gdzieś pomiędzy pierwszym i drugim piętrem…
Pajdzia ciągle wysyła mi jakieś samochody, już nawet nie wchodzę w te oferty, od dwóch lat to samo:
- i tak na razie nic nie kupi
- wszystkie są brzydkie i stare
- jeszcze raz dostanę link do Hondy z “Prawa Agaty” i będzie po mnie
Krzysiu za to znalazł nową miłość. Znacie Slow Loris?
“Zobacz jak słodko je banana!”
“O teraz! teraz! Jak wyciąga łapki, żeby ją podrapać!”
SERIO?
Nawet P. się wkręciła. Zobaczcie sami:
Dziś mały najazd Wiks, co oznacza ogarnięcie obiadu. Ten zrobiony przez nas wczoraj raczej nie nadaje się dla 6-latka, szczególnie ze względu na dużą ilość ostrej papryki. Pierogi to zawsze dobra opcja. Będę w Lildlu, ale tam podobno niedobre.
E: Pajd, jadłaś pierogi z Lidla?
P: Ktoś mówił, że niedobre tam są.
Aha. Pewnie K. będzie wiedział, prawdopodobnie jadł pierogi wszędzie.
E: Krzyś, dobre są pierogi w Lidlu?
K: Nie wiem, ktoś mówił, że tam są niedobre…
E: Właśnie wiem, staram się odkryć kto.
Pierogów ruskich nie było w Biedrze ani w Lidlu. I w spożywczym po drodze też nie było. Niestety były w Żabce i to najgorsze na świecie.
Edka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz