14 lutego 2015

Pierogi

Wtorek
(dzień jedenasty)


Chyba będzie trzeba przed parapetówką uprzedzić gości o stanie naszej klatki schodowej, bo inaczej możliwe, że znajdą się bohaterki, które przyjdą w szpilkach albo podobnych dziwnych butach. Mogą utknąć gdzieś pomiędzy pierwszym i drugim piętrem…


Pajdzia ciągle wysyła mi jakieś samochody, już nawet nie wchodzę w te oferty, od dwóch lat to samo:


  • i tak na razie nic nie kupi
  • wszystkie są brzydkie i stare
  • jeszcze raz dostanę link do Hondy z “Prawa Agaty” i będzie po mnie


Krzysiu za to znalazł nową miłość. Znacie Slow Loris?
“Zobacz jak słodko je banana!”
“O teraz! teraz! Jak wyciąga łapki, żeby ją podrapać!”


SERIO?


Nawet P. się wkręciła. Zobaczcie sami:




Pajd nieco załamana, bo jej kontuzja, mimo rehabilitacji i masaży, nie daje za wygraną, chyba nie uniknie przerwy w treningach niestety. No nic, musi być gorzej, żeby było lepiej. Obawiamy się tylko, że z nią nie wytrzymamy, już zmniejszyła ilość treningów z 5-6  w tygodniu, do trzech, jak będzie musiała całkiem odpocząć to co zrobi z tą całą energią?


Dziś mały najazd Wiks, co oznacza ogarnięcie obiadu. Ten zrobiony przez nas wczoraj raczej nie nadaje się dla 6-latka, szczególnie ze względu na dużą ilość ostrej papryki. Pierogi to zawsze dobra opcja. Będę w Lildlu, ale tam podobno niedobre.


E: Pajd, jadłaś pierogi z Lidla?
P: Ktoś mówił, że niedobre tam są.


Aha. Pewnie K. będzie wiedział, prawdopodobnie jadł pierogi wszędzie.


E: Krzyś, dobre są pierogi w Lidlu?
K: Nie wiem, ktoś mówił, że tam są niedobre…
E: Właśnie wiem, staram się odkryć kto.


Pierogów ruskich nie było w Biedrze ani w Lidlu. I w spożywczym po drodze też nie było. Niestety były w Żabce i to najgorsze na świecie.



Edka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz